O rozwoju, blokadach i potrzebie zrobienia czegoś więcej.
Chęć rozwoju towarzyszyła mi właściwie od początku pracy w IT.
Nie zawsze jednak szła w parze z realnymi możliwościami.
I to właśnie w takich momentach zaczynała się potrzeba zmiany.
Dlaczego w ogóle podróżujemy?
Wszystko zaczęło się od chęci rozwoju. W każdej pracy i w każdej roli chciałem udoskonalać swoje umiejętności, lepiej rozumieć to, co robię, i móc zaoferować coś więcej — projektowi, zespołowi, ludziom, z którymi pracuję.
Z czasem zauważyłem jednak, że chęć rozwoju nie zawsze przekłada się na realną możliwość rozwoju. A czasem po prostu nie jest kompatybilna z wizją biznesu. Oczywiście — dobry lider i dobra firma potrafią rozwój wspierać, a czasem wręcz go umożliwiają. Ale bywa też odwrotnie. Rozwój potrafi być blokowany, odkładany „na później”, albo sprowadzany do minimum.
U mnie za każdym razem, gdy dochodziłem do momentu takiej blokady — szczególnie w obszarze rozwoju kompetencji technicznych — pojawiała się potrzeba zrobienia czegoś więcej. Zmiany roli. Kierunku. Kontekstu.
I tak w dużej mierze wyglądała moja dotychczasowa kariera. Zawsze byłem ciekawy, chętny do eksperymentowania i uczenia się. Nie zawsze jednak była na to przestrzeń w projekcie, w którym akurat się znajdowałem.
Dlaczego pisać blog?
Ludzie piszą blogi z bardzo różnych powodów. Jedni chcą budować markę osobistą, inni porządkować własne myśli, jeszcze inni — po prostu zostawić po sobie ślad albo dokumentować drogę, którą przechodzą.
„Nie wszystko trzeba wiedzieć na starcie. Czasem wystarczy zacząć i zobaczyć, dokąd zaprowadzi droga.”
Pomysł prowadzenia bloga chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Nie po to, żeby się promować, ale żeby dzielić się wiedzą, przemyśleniami i obserwacjami. Żeby odkrywać nowe rzeczy — i dzielić się tymi odkryciami dalej.
Ten pierwszy wpis jest właśnie realizacją tego pomysłu. Fajnie, że tu jesteś. Mam nadzieję, że będziesz zaglądać częściej.
Trochę o mojej drodze do testowania.
Testerem zostałem trochę z przypadku.
W mojej pierwszej roli w IT, świeżo po studiach, nawet nie wiedziałem, że będę testował oprogramowanie. Z opisu stanowiska wynikało raczej, że będzie to rola helpdeskowa. Bardzo szybko jednak przerodziło się to w pracę związaną z wdrożeniami, szkoleniami użytkowników oraz testowaniem kolejnych wersji systemu — w dość niecodziennym dziś modelu kwartalnych releasów, mniejszych i większych.
To doświadczenie mocno ukierunkowało moją dalszą drogę. Polubiłem pracę z ludźmi i z produktem, skupioną na jakości. A kiedy dołożyłem do tego element oprogramowania i automatyzowania własnych działań, wszystko nabrało jeszcze większego sensu.
Co ciekawe, przez długi czas sam siebie sabotowałem. Myślałem, że to dla mnie zbyt trudne. Że manualne testowanie to bezpieczna rola, z której nie muszę wychodzić. Dziś widzę, że były to głównie moje własne ograniczenia.
Po drodze spotkałem jednak ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń. I wtedy zrozumiałem, że z odpowiednim nastawieniem i inwestycją czasu jesteśmy w stanie nauczyć się właściwie wszystkiego.
Tak zaczęła się moja podróż z testowaniem oprogramowania.
Co dalej?
Pomysłów mam wiele, ale kierunek trzeba obrać jeden.
Chciałbym stworzyć własny kurs — kurs, w którym będę dzielił się przemyśleniami, obserwacjami i doświadczeniami związanymi z testowaniem API, zarówno z użyciem popularnych, jak i nieco bardziej niszowych narzędzi.
Równolegle chciałbym dzielić się tym, co odkrywam, także tutaj — na blogu — oraz w social mediach. Nie jako gotowymi prawdami, ale jako procesem. Eksperymentem. Drogą.
Po to, by dołożyć swoją cegiełkę do społeczności testerów w Polsce i dzielić się pasją do IT — a w szczególności do testowania oprogramowania.
To co, wyruszysz ze mną w tę podróż?